Autor |
Wiadomość |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Czw 15:11, 20 Lip 2006 |
 |
[Kapłan 2]
Duerthak pozbierał się w sobie i podszedł do starego. Rzucił tylko ponure "odejdź" i sam zaczął sprawdzać funkcje życiowe Starego.
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
|
 |
Wujek Czikit
Wielki Prorok Ghummana

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: Z Therlandu
|
Wysłany:
Czw 15:26, 20 Lip 2006 |
 |
[musisz się przespać i pomedytować w "naturalnym" miejscu]
Kahlan z przyzwyczajenia wykrzywiła wargi. Potem wstała i podeszła do Cahira. Wyglądał jeszcze gorzej. Przywalony był jakimś panikiem, który dziewczyna z trudem usunęła. Zaczęła coś mruczeć z przejęciem.
Stary był w dobrym stanie, jak na poziom potłuczeń jakie doznał. Musi odpocząc w dobrych warunkach i wyzdrowieje.
-Duerthaku. Chyba potrzeba mi twojej pomocy...
Cahir miał na głowie spore rozcięcie dodatkowo ubrudzone jakimiś paprochami. Kahlan najpierw spojrzała w stronę kapłana, potem z obawą na Granicę.
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Pią 15:09, 21 Lip 2006 |
 |
Kapłan Eridana podszedł do Cahira. Wyjął bukłak z wodą i delikatnie opłukał ranę. Potem z duzej torby którą nosił na plecach znalazł odpowiednie zioło. Ztarł je w rękach i posypał okruchami ususzonej rosliny ranę strażnika. POtem wziąwszy duży liść, przyłożył go do rany i mocno obwiązał go szmatą:
-Wyjdzie z tego. Cięcie jest głebokie ale nie naruszyło wazniejszych naczyń krwionosnych- kapłan zerknął na leżącego Starego - jeszcze nie wstaje?
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Wujek Czikit
Wielki Prorok Ghummana

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: Z Therlandu
|
Wysłany:
Wto 16:39, 25 Lip 2006 |
 |
Kahlan nie odpowiedziała. Stary i Cahir też nie. Dziewczyna spojrzała na Duerthaka. Chyba nie powiedziała o Dłoniach Granicy wszystkiego co wiedziała.
-Duerthaku... tu jest niebezpiecznie, wróćmy lepiej na trakt. Cahir mówił, że przed nocą powinniśmy dojść do Kruczego Bagna, a potem do Southeaven. Podem do jakijś... kościanej babki?
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Wto 17:42, 25 Lip 2006 |
 |
Duerthak westchnął - Cóż... ci dwaj raczej nie posłużą nam teraz jako przewodnicy... Ja zupełnie nie znam tych stron... Mam nadzieje iż wiesz jak TAM trafić?
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Wujek Czikit
Wielki Prorok Ghummana

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: Z Therlandu
|
Wysłany:
Wto 20:31, 25 Lip 2006 |
 |
-nie - odpowiedziała natychmiast Kahlan - powinniśmy zabrać ich, wrócić na trakt i jechać nim dalej, wzdłóż Granicy. Prędzej czy później musimy trafić na to bagno. Ponoć psy tam nie chodzą i według Cahira będziemy tam bezpieczni...
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Czw 9:42, 27 Lip 2006 |
 |
Ork wzruszył ramionami:
-Dobra ty tu dowodzisz...- po czym potulnie wziąwszy dwa zezwłoki na ramiona ruszył za czarodziejką...
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Wujek Czikit
Wielki Prorok Ghummana

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: Z Therlandu
|
Wysłany:
Czw 13:56, 27 Lip 2006 |
 |
-Rozsądnie było by chyba ułożyć ich na naszych wierzchowcach. Myślę, że nim dotrzemy do Southeaven będą już do dyspozycji... - powiedziała Kahlan i przywowała wierzchowce. Dosiadła swojego, pomogła orkowi wsadzić nań Cahira i chwyciła wodze wierzchowca Strażnika. Na jego grzecie zapięła swój i jego ekwipunek. Duerthakowi nie pozostało nic innego jak uczynić to samo i poszukać traktu...
*
Jechali całe popołudnie i wieczór pośród lasów na południowy wschód, ale po Kruczym Bagnie, jakkolwiek wygląda nie było śladu.
*
Zrobiło się ciemno. Za sobą usłyszeli wycie, które sprawiało, że włosy stawały dęba. Psy. Nawet nie musieli poganiać koni do biegu...
Z trudem utrzymywali Starego i Cahira w siodłach, tak by nie spadli. Trakt zaczął wić się pośród drzew i skał, schodził w dolinę. Wycie stawało się coraz bardziej natarczywe, głośne i wszechobecne. Przerażone konie minęły cedrowy zagajnik.
Dobry znak, cedry rosną tam, gdzie grunt jest wilgotny. Bagno musi być tuż tuż.
Duerthak dostrzegł, że trakt wije się dalej koło rozlewisk. Na jednymz nich widniała wyspka. Może sercowe psy nie potrafią pływać? Są niższe niż konie. Za to znacznie szybsze...
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Czw 20:43, 27 Lip 2006 |
 |
Ork nieco wyrwany z przemyśleń powiedział:
-Cahir i Stary będą spali jeszcze długo. Chyba jesteśmy niedaleko owych bagien. Może powinniśmy dać nieco wytchnienia koniom i zatrzymać się na krótki popas- ork wskazał muskularnym ramienim osamotnioną wysepkę- może tam?
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Wujek Czikit
Wielki Prorok Ghummana

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: Z Therlandu
|
Wysłany:
Pią 11:54, 28 Lip 2006 |
 |
Kahlan w milczeniu kiwnęła głową i skierowała konie, swój i Cahira, przez bagniste jeziorko w stronę wyspy. Duerthak dostrzegł, że od strony cisowego zagajnika coś się zbliża. Wyczulony wzrok pozwolił mu dostrzec zwinne wilcze sylwetki. Potem zobaczył coś jeszcze. Gdy już miał wjechać do wody dostrzegł w niej węże. Mnóstwo czarnych bagiennych węży płynęło w stronę Kahlan. Dziewczyna tego nie zauważyła i czym prędzej popędzała wierzchowce do wysepki.
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Pią 12:00, 28 Lip 2006 |
 |
Ork wrzasknął:
-KAHLAN! Wracaj! JUŻ!- po czym patrzył na reakcję młodej dziewczyny...
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Wujek Czikit
Wielki Prorok Ghummana

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: Z Therlandu
|
Wysłany:
Pią 14:33, 28 Lip 2006 |
 |
Z tyłu goniły was sercowe psy. Musiało być ich mnóstwo sądząc z ujadania. Od jeziora nadpływały węże. Kahlan stała pośrodku jeziora. Usłyszała krzyk orka, przystanęła i zaczęła rozglądać się w okół. Podskoczyła w siodle widząc węże, koń też musiał je dostrzec. Omal nie zrzuciła z siodła Cahira. Nie miała odwagi zawrócić, pomknęła na wyspę. Węże nie wyszły na powierzchnie. Część pływała przy brzegu wysepki, część zawróciła do kapłana.
- Duerthaku! Psy!
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Pią 15:50, 28 Lip 2006 |
 |
Ork panicznie badał przeciwnika...
-Co robic, co robić- wtem do jego glowy wdarła się myśl. Był Poszukiwaczem... Wiedział jak odnaleźć Prawdę. Chwycił swój nowiusienki miecz, wbił go w ziemię i w najdalszych zakamarkach świadomości wyszukiwał wskazówek...
<używam specjalnej zdolności, żyję by znać prawdę>
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Wujek Czikit
Wielki Prorok Ghummana

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: Z Therlandu
|
Wysłany:
Sob 17:20, 29 Lip 2006 |
 |
... Psy zaraz cię dopadną. Sam niedasz rady...
Jakyś tego już nie wiedział.
...Bagienne węże to mroczne stworzenia. Boją się styczności z Mieczem Prawdy i jego właścicielem...
Z zadumy Duerthaka wtrwał tupot psich stóp. Kilkanaście psich sylwetek pędem rzuciło się ku Poszukiwaczowi Prawdy. Kahlan wykrzyknęła jego imie jednak zagłuszyło je ujadanie wściekłych sercowych psów...
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Marius
Ghummiś

Dołączył: 28 Paź 2005
Posty: 1995
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/6
Skąd: Gorzów>>Janice>>God's Land ;)
|
Wysłany:
Sob 18:14, 29 Lip 2006 |
 |
Ork w jednej chwili zeskoczył z konia wprost do bajora z wężami. Energicznym ruchem zszarpnął Starego i zaczął go holować w kierunku Kahlan. Nieco zaniepokojony losem wierzchowców rzucił im pożegnawcze spojrzenie, po czym z mieczem prawdy w zębach począł płynąc w kierunku zagrożonej czarodziejki...
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
|